Kulturysta Michał „Big Majk” Mikulewicz ujawnił, że odrzucił ofertę walki w KSW i zdradził nazwisko rywala, którego mu zaproponowano.
Po wejściu organizacji FAME MMA na rynek sportów walki, KSW postanowiło odciąć się od freaków i pójść w stu procentach w sport. Ostatnio w pewnym wymiarze wrócili jednak do korzeni, gdyż na gali KSW 113 zobaczyliśmy pojedynek influencera powiązanego z kulturystyką, Adama Josefa z utytułowanym tyczkarzem, Piotrem Liskiem. Ponadto do promocji tego wydarzenia zaangażowany został Sylwester Wardęga.
Niedawno KSW proponowało walkę również innej postaci niebędącej rasowym zawodnikiem sportów walki. Chodzi o Michała Mikulewicza, szerzej znanego jako Big Majk. 41-letni kulturysta zapytany na kanale Filip Lewandowski Podcast, czy miał dużo pokus, by stoczyć pojedynek w klatce, ujawnił, że nie tak dawno temu otrzymał ofertę z KSW.
Nie miałem pokus, bo mnie to nie kusi. Ale miałem propozycje. (…) FAME się do mnie nie zgłosił. Ale w tamtych czasach High League się zgłaszał, PRIME się zgłaszał, KSW niedawno się zgłaszało i zgłaszał się FEN.
Dopytany przez prowadzącego, czy był szykowany do Adama Josefa, odparł twierdząco i ujawnił, że nie przyjął oferty ze względu na znajomość z AJem.
Tak, byłem do AJa szykowany. (…) Zanim dopasowali do AJa tego Liska, to ja też dostałem telefon. Pomyślałem, że dziwnie bym się czuł… Myślę, że dlatego też nie było zielonego światła na to, bo jednak AJ to jest mój kumpel i był zgrzyt z tym. Lepiej, żebyś był do drugiej osoby ambiwalentnie nastawiony, albo nawet z jakąś delikatną animozją, niż jak masz się bić z kumplem, z którym crossowałeś kanały, jeździliście do Dubaju, robiliście razem materiały…
Kulturysta nie owijał w bawełnę, odpowiadając na pytanie, czy czułby się na siłach w klatce KSW.
Nie. Wiesz, bo to jest proces. Inaczej… wszystko się może zdarzyć. AJ jak się bił z Liskiem, to tam w pewnym momencie zaczęła się robić typowa ulica. I ja myślę, że w takim zwarciu okej — bo tutaj jest tak, że komu się uda… No wiesz, to jest waga ciężka. Ja też mam ponoć ciężką rękę, bo czasami na ten boks chodziłem, gdzieś tam nawet chłopaki mówili, że jak na 130 kg to coś tam się ruszam. Ale ja nie mam kompletnie tlenu. Ja nie wiem, czy ja potrafię 20 razy przyjąć na łeb, no bo tutaj też o to chodzi, że to trzeba umieć dostać w głowę i trzeba się tego nauczyć. A ja pamiętam, że jak robiłem sparingi i dostawałem kilka razy ciosy w twarz, to jeszcze nie będąc obyty, wiesz — psychika po prostu taka była, że coś się dzieje nie tak.
Czułem, jak mi oko puchnie, jak krew mi zalewa zęby. Do tego trzeba się przyzwyczaić. (…) Nie wiem, musiałbym się bardzo mocno z tym obyć i przespać, tylko że na ten moment… Inaczej — ja bym mógł w to pójść, ale nikt mi nie wyłoży takiej kwoty, za którą ja bym poszedł. Na pewno nie poszedłbym za jakieś małe pieniądze, bo to nie jest po prostu według mnie ten moment, żeby się w takie coś bawić za małą kasę.
Zapytany, czy dobra kasa to od pół miliona w górę, odpowiedział „na przykład”.
Próbkę umiejętności bokserskich Big Majka na treningu z Izu Ugonohem można zobaczyć poniżej.
Całą rozmowę można odsłuchać TUTAJ.



